Na dobry początek gniot, który poczyniłam jako ostatni. Skalałam nim swoje "pióro" z początkiem marca br. Od tego czasu stałam się chyba bezpłodna ;)
więcej: w sekcji "moje gnioty"
No, teraz się zrobiło tu bardzo przytulnie. Tylko jeszcze te "gnioty"... Zawsze myślałem, że to są dobre wiersze, ale pewnie żaden ze mnie romantyk, jeśli podobają mi się gnioty. Chociażby przez szacunek dla czytelnika, nie powinnaś ich tak określać bez dołączania nawiaska i średnika. Ja i tak je przeczytam. PS. Nie mam innych nagrań niż na mysace.
Od pewnego momentu uskuteczniam się trochę na Twitterze (@Kaszmirowa78) a ostatnio doszło do nawet tego, że odcisnęłam swoje atramentowe piętno na papierze kredowym, który właśnie się przygotowuje do zszycia i oprawienia (w twardą oprawę) aby stać się pełnowartościową publikacją, która niebawem ukaże się drukiem... z serdecznym pozdrowieniem - pozostająca w oczekiwaniu na nakład i Wasze zainteresowanie :) Kaszmirowa
Ostatnio nie byłam sobą... Przeszłam świadomością (tak samo, jak przechodzi się do własnej ręki czy nogi) do tego odnalezionego fragmentu mnie, którego się kiedyś wyparłam wraz z towarzyszącymi mu emocjami. To stąd to poczucie dezintegracji... Czy już go zintegrowałam ze sobą i jest mnie więcej? Tego nie wiem. Ale czuję się bardziej ześrodkowana. Jakbym wróciła do "bazy" z pozornie niebezpiecznej wyprawy do peryferiów mnie...
No, teraz się zrobiło tu bardzo przytulnie. Tylko jeszcze te "gnioty"...
OdpowiedzUsuńZawsze myślałem, że to są dobre wiersze, ale pewnie żaden ze mnie romantyk, jeśli podobają mi się gnioty.
Chociażby przez szacunek dla czytelnika, nie powinnaś ich tak określać bez dołączania nawiaska i średnika. Ja i tak je przeczytam. PS. Nie mam innych nagrań niż na mysace.
No przecież gnioty to jest właśnie to. Dobry gniot nie jest zły:)
OdpowiedzUsuń