Posty

podać sobie rękę

Wstaję rano. Noc nieprzespana. Pełnia i śpiew okolicznych pijaków. Idę do pracy. Piętrzą się problemy. Słońce znowu zaszło.  I pozwalam sobie na to, żeby mnie to wszystko wyprowadzało z równowagi. Pewnie, że nie jest mi w tym stanie dobrze. No jasne, że pamiętam co tutaj wypisuję i umiem ocenić jak daleko jest to wszystko ode mnie w takiej chwili. Czuję, że się chwieję i wypadam z mojej ścieżki. W końcu upadam. Jednak mam odwagę. Podchodzę do siebie i podaję sobie rękę. Mówię: "no, kobieto, wstajemy...". Najpierw ta leżąca ja patrzy na mnie podejrzliwie. Z zawahaniem łapie mnie za rękę, z której wyciska siłę, żeby się podnieść. W końcu wstaję. A Ona mnie obejmuje i mówi: "no, to jak już wstałaś to teraz możemy iść. Poszukamy naszej drogi?" Nie protestuję. Nie idziemy długo, a droga jakby znajduje się sama. To ciekawe. Okazuje się, że wcale nie potrzeba mi osób trzecich, żeby upaść i żeby wstać. Nikt mnie nie popycha a potem nikt nie okazuje mi współczucia. Nikt in...

chwila zwątpienia...

A czy warto się tak starać? czy warto się zmieniać jeśli człowiek zmianą naraża się na postępujące niezrozumienie i odrzucenie przez świat? czy w ten sposób dąży się do osławionej pustki? don't try so hard

zobowiązania w pytaniach i odpowiedziach

Na dobre: Dlaczego ludzie, słysząc dobre słowo, czują się zobowiązani do odpowiedzenia w tym samym tonie? Kto powiedział, że dobre słowo nie może wyczerpać się monologiem? Czemu czujemy się winni, że nie możemy nawiązać w tym zakresie dialogu? Na złe: Czy ten sam rodzaj poczucia zobowiązania popycha nas do odwetu za złe słowo? A gdybyśmy nie przyjęli takiej oferty to co? Czy przyjmujemy w sklepie oferowany nam bubel? A przecież złe słowo nie ma dobrego marketingu?

odkrycie

To nie Ty mnie tak uskrzydlasz. To uskrzydla mnie widok siebie samej. Przeglądam się w Tobie i widzę z radością, że mogę, chcę i potrafię. To nie Ty mnie pogrążasz. To ja sama siebie pogrążam widząc swoje słabości. Przeglądam się w Tobie i tak się wkurzam, bo widzę swoją niemoc, niechęć i nieumiejętność. Dziękuję Ci, że mogę się w Tobie przejrzeć...

w pułapce schematów

Nasze życie składa się ze schematów, począwszy od powtarzanych każdego dnia tych samych czynności a skończywszy na tych samych przemyśleniach i odczuciach w podobnych sytuacjach. Są schematy generalne (tzw. lęki uniwersalne) znamienne dla wszystkich ludzi, przekazywane z pokolenia na pokolenie i z reguły niezależne od miejsca i czasu, w których się znaleźliśmy oraz schematy indywudualne czyli nasze prywatne ograniczenia, którymi mogą być zarówno wzmocnione schematy generalne, jak i subtelniejsze i mniej rozpoznawalne ograniczenia wynikające ze specyficznej sytuacji, w której się znaleźliśmy i która miała na nas jakiś wpływ. Dlaczego schematy są pułapką? Każdy schemat ogranicza. Jeśli przykładowo mam zakodowany schemat:  dobrze czuję się tylko w towarzystwie, to moje dobre samopoczucie zawsze uwarunkowane jest obecnością innej osoby czyli a contrario brak przy mnie jakiejś osoby to moje złe samopoczucie. Innym przykładem może być sytuacja, w której schemat obciąża nie tylk...

działania na poczuciach

Przyjmijmy, że mamy sytuację konflitkową X, w której biorą udział 2 osoby - osoba A i osoba B. Relacja między tymi osobami ma charakter zobowiązania wzajemnego tzn. zarówno osoba A, jak i osoba B jest dłużnikiem i wierzycielem. Pamętając jednak, że analizujemy emocjonalny wątek sytuacji X nasze osoby A i B przyjmują zwykle miano Oprawcy i Ofiary. Ponieważ  relacja między tymi osobami, jak wyżej wspomniano, jest relacją dwustronną to każda z tych osób jest jednocześnie i Oprawcą i Ofiarą. Dług i wierzytelność w analizowanej sytuacji  zastępują odpowiednio poczucie winy i poczucie krzywdy, będące determinantami sytuacji konfliktowej, które zdają się posługiwać wartością przeciwstawną na zasadzie: moje poczucie winy determinuje bycie dłużnikiem (ofiarą) zaś moje poczucie krzywdy determinuje bycie wierzycielem (oprawcą).    A zatem: jeśli poczucie krzywdy jest większe niż poczucie winy jestem bardziej Oprawcą jeśli poczucie winy jest większe niż pocz...

zły dotyk

Kiedy jesteśmy jeszcze bardzo mali, kiedy jesteśmy dziećmi, dotyk ma dla nas istotne znaczenie. Łakniemy go jak powietrza. Na tym etapie życia dotyk nigdy nie jest zły albo niewłaściwy. Zawsze niesie w tle miłość i prawdziwą potrzebę doświadczania drugiego człowieka. Jeśli węch jest zmysłem najstarszym i najbardziej prymitywnym to dotyk zdaje się być instrumentem doświadczania świata bardzo wysublimowanym. Przychodzi jednak moment, że dotyk staje się czymś negatywnym. Zaczyna być głównie kojarzony z czynnością seksualną, choć to o tyle dziwne, że w dzisiejszym świecie uprawiamy seks prawie się nie dotykając. W każdym bądź razie jeśli kojarzony jest wyłącznie z łączeniem się w pary to nie dotykamy obcych. A już na pewno nie dotykamy ludzi starych. Co jest bowiem przyjemnego w uściśnięciu ręki kostusze? W miarę rozgaszczania się w nas agresji, która płynie ze świata zewnętrznego i niesie ze sobą komunikat, że jest jedynym sposobem na unikanie zranienia w kontaktach z drugim człowiek...